poniedziałek, 23 października 2017

Flagman Armadale Carbon Match - spławik idealny?


W poprzednim wpisie obiecałem Wam pokazać mój nowy spławik odległościowy, który chyba zostanie moim nr1. Przeglądając blog mogliście zauważyć, że trochę tych spławików się przewinęło, każdy miał swoje wady i zalety, przy obecnym modelu jestem na etapie szukania... wad ;-)

Ukraińska firma Flagman, mało jeszcze dostępna w Polsce, wypuściła spławik chyba idealny o nazwie Armadale Carbon Match. Po raz pierwszy widziałem ten spławik u kolegi na zawodach PLWS - od razu rzucił mi się w oczy, a jak usłyszałem o jego cenie (mniej niż 30zł za sztukę) od razu musiałem go mieć. Podobne odpowiedniki tego spławika kosztują 50-60zł.

Zacznijmy od antenki sygnalizacyjnej. Wraz ze spławikiem dodawana jest tylko 1 antenka (pierwsza po lewej na zdjęciu) i od razu radzę ją przerobić ;-) Antenka wykonana jest z balsy, wklejona w cienki, węglowy pręcik. Aby przerobić antenkę na niemal idealną potrzebujemy pręciki np. ze spławików Mochkov oraz plastikowych, pustych w środku anten np. Cralusso.
Efekt końcowy - anteny w kolorze żółtym i czarnym. Co nam daje taka przeróbka? Możliwość zastosowania mniejszej śruciny sygnalizacyjnej przy równocześnie bardzo widocznej sygnalizacji brania. Sama antenka mocno trzyma się w adapterze i raczej nie ma szans, aby nam wyleciała podczas łowienia.


Bardzo fajną rzeczą jest fakt, że antena spławika, wykonana z węgla jest... wkładana w korpus. Co nam to daje? Pewne możliwości regulacji spławika, może nie tak jak w spławikach Cralusso, ale zawsze coś.   Spławiki wyważamy tak, aby wszystkie śruciny były w toni . Jeśli podczas łowienia dojdzie do tego, że jedną bądź kilka śrucin będziemy musieli położyć na dnie, to równocześnie identyczne śruciny wrzucamy do korpusu. Tym samym ciągle zachowujemy idealne wyważenie spławika z tyle samo wystającą antenką ponad wodę.

Kolejny plus spławika - ciężkie talerzyki. Duża możliwość kombinowania z odkładaniem ciężkich talerzyków jest u mnie pierwszą sprawą, na którą patrzę w spławiku odległościowym. Cienki miedziany ma wagę 0,9gr natomiast ten grubszy 3,8gr! Odkładając tylko jeden grubszy talerzyk uzyskuję spławik, który idealnie pasuje do "mojego" łowienia i budowy zestawu, jaki preferuję. Sam korpus wykonany jest z balsy, malowanie jak na razie bez zarzutu.



Pora na sam zestaw. Żyłka główna 0,14 jest wystarczająca, po kilku latach powróciłem do Trabucco S-Force Match Sinking, wcześniej miałem żyłki Maver i Dragon. Na niej wiąże 2 stopery z żyłki o 0,02mm grubszej. Stopery wiążę w sposób przedstawiony na TYM filmie.

Następnie idzie koralik (ważne, aby nie miał ostrych krawędzi) oraz łącznik - ja używam drogiego, ale dobrego łącznika Sensas Anglasie Luxe - zdejmuję węglowy pręcik i mam gotowy super łącznik do łowienia przelotowego.
Następnie mały krętlik do którego przywiązuję około metrowy odcinek żyłki o średnicy 0,20mm. Po co? Ten odcinek żyłki jest najbardziej narażony na zaplątania - im grubszy tym sztywniejszy, w dodatku na nim znajduje się całe obciążenie, a czasami jest potrzeba jeżdżenia ołowiem w górę i dół. To nie może być cienka żyłka. Odnośnie samego obciążenia - jako główne obciążenie stosuję 3 śruciny o wadze 0,69gr (AAA) każda. Do sygnalizacji brania używam również 3 śrucin, jednak o wadze 0,177 (nr4). Zestaw pod ten spławik Flagman 16gr dodatkowo wyważam 2 śrucinami 0,271gr (nr2), które umieszczam od razu pod śruciny obciążenia głównego.
Całość kończy mały krętlik, do którego mocuję przypon, przeważnie o długości 25cm.
Standardowo zaczynam od następującego ustawienia śrucin - obciążenie główne + dociążające od razu przy krętliku od strony wędki (w sumie 5 śrucin), jedna śrucina nr4 przy krętliku od strony przyponu i 5-7cm wyżej dwie śruciny nr4. Śrucina przy krętliku spoczywa na dnie, powyższe dwie muszą być nad dnem. Jeśli i je położymy na dno - konieczne jest wsadzenie 2 śrucin nr4 do korpusu spławika. Co gry potrzebujemy mniej czułej sygnalizacji? Zsuwamy do siebie 3 śruciny nr4 i stosujemy oryginalną antenkę sygnalizującą.

Jak spławik spisał się w praktyce? Leciał daleko i prosto jak strzała. Bardzo szybko się ustawiał (oczywiście zależy to od głębokości łowienia). I teraz to co ważne - spławik jest bardzo czuły. Jedna śrucina nr4 pozwala na widoczną obserwację brania zarówno zanurzanego jak i wynoszonego - wszystko dzięki węglowej antenie oraz antence sygnalizacyjnej na cienkim, węglowym pręciku. Nie widzimy kilkumilimetrowego ruchu w górę lub w dół - antenka albo się chowa, albo cały pręcik wyskakuje do góry. Pamiętać trzeba o jednym - dzięki sporej ilości węgla spławik, po umieszczeniu w miejscu łowienia, musimy odpowiednio ustawić powolnym ruchem korbki - powoli przytapiając go aby wystawało tyle antenki ile chcemy. Przy tak czułym spławiku spokojnie może wystawać cały kolorowy plastik.

Miałem nadzieję po raz kolejny przetestować spławik w boju podczas wczorajszych zawodów odległociowych "TakaRyba Match Cup" na Z.Zemborzyckim, niestety... nie mogłem na nich być i pozostaje mi kilka miesięcy zimowej przerwy zanim znowu po niego sięgnę, aby ostatecznie przekonać się do spławika i wtedy ten znak zapytania w tytule nie będzie już potrzebny ;-)

3 komentarze:

  1. Fajnie wyszło. Dla uzupełnienia ekwipunku zobacz co mają tutaj https://www.perchshop.com/ w sumie ciekawe rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy tekst. Można z łatwością przyswoić uwagi. Czy korzystałeś może ze spławików Experta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co najmniej 6 lat temu próbowałem łowić spławikami odległościowymi Expert, jednak ich minusem był brak wytrzymałości (szybkie zużycie spławika - odchodzący lakier). Jednak to było co najmniej 6 lat temu jak nie więcej, przejrzałem teraz ofertę Expert i jest ogromna... Być może i tam są jakieś "perełki"

      Usuń