środa, 7 lutego 2018

Podlodowe Mistrzostwa Koła PZW Haczyk

Dziś zapraszam do obejrzenia krótkiego filmiku - Podlodowe Mistrzostwa Koła PZW Lublin Haczyk. Nawet brałem udział, jak zwykle w takich zawodach... bez spektakularnych sukcesów ;-))))


środa, 17 stycznia 2018

Sezon 2018 z produktami Stynka


Jeszcze trochę ponad 2 miesiące i na całego ruszy sezon spławikowy. Jeśli pogoda pozwoli i zima (która dość niemrawo przychodzi) odejdzie o normalnej porze, to w połowie marca zaczną się pierwsze wypady na ryby. Przez długi czas zastanawiałem się jakim produktom (zanęta i glina) zaufam w 2018 roku. Przez kilka ostatnich lat, byłem dość stały i z czasem niewybredny. Przekonałem się, że dobry produkt to głównie świeży i powtarzalny. I równie dobrze może być produkowany przez polskie firmy. Co ostatnio stosowałem? Jeśli chodzi o zanęty to Sensas (głównie grod gardons i etang) oraz Sars (lin/karaś, grand bream, rzeka, ukleja, płoć i moim zdaniem najlepsza z tego wachlarza - grand roach). Z glinami było jeszcze łatwiej, bo przez kilka lat były to produkty od Gienka czyli Eco-System, a później Vimba. 

Sezon coraz bliżej, a ja zauważyłem, że dość spokojnie podchodzę do tematu "mieszanki" zanętowej na 2018 rok. Było kilka propozycji, jednak z różnych względów nie będą one realizowane - o czymś co nie weszło w życie nie ma co pisać ;-) Zawsze pozostają sprawdzone gliny Vimba, a do samych zanęt miałem się skusić na popularne ostatnio Champion Feed, zawsze też mogłem wrócić do mieszanek Sensasa. Jednak pewnego wieczora, zupełnie nie myśląc o wędkarstwie wpadł mi pomysł. STYNKA! Czemu nie? Znam Tomka Iwanowskiego, który na pewno podpowie mi kilka "trików" związanych z jego produktami - to dużo dla kogoś, kto nie ma czasu, aby powoli na treningach "odkrywać" ich atuty. Bardzo spodobała mi się jego oferta zawodnicza - prosta i konkretna. Zanęta płociowa, leszczowa, uklejowa i baza dla tych, którzy chcą na jej podstawie zbudować coś swojego. A co z glinami? rozpraszająca, wiążąca, rzeczna oraz ziemia. Koniec. To wszystko. Ale czego można chcieć więcej, jak tu jest... wszystko? Oczywiście są dodatki, aromaty oraz cała paleta zanęt podstawowych.

Napiszę jeszcze raz - dobry produkt (zanęty + gliny) to świeży i powtarzalny. Na to można u Stynki liczyć. Przynajmniej z takiego wychodzę założenia ;-) Oczywiście drobny "wywiad" zrobiłem, z samym Tomkiem też zamieniłem kilka słów.

Także postanowione. Karty są na stole ;-) 

niedziela, 7 stycznia 2018

Kalendarz moich zawodów na rok 2018

Powoli wypełniają się kalendarze wędkarskich imprez sportowych. Najważniejsze zawody wędkarskie krajowe oraz te z Okręgu PZW Lublin możecie zobaczyć klikając w poniższy link:

Podobnie jak w ubiegłych latach będę musiał zrobić solidną selekcję, no cóż, lepsze to niż nic ;-)
W 2018 mam dwa główne cele: wystartować w spławikowych i feederowych Mistrzostwach Koła Haczyk oraz jak najwięcej połowić na rzece. W pierwszym przypadku przez ostatnie lata nieźle się opuściłem... nawet nie uczestniczyłem w tych zawodach. Teraz musi się to zmienić. Jeśli chodzi o łowienie na rzekach, przez ostatnie lata zaniedbałem takie łowienie i na efekty nie trzeba było długo czekać. Kompletnie zawalona Wisła w Puławach w poprzednim roku, a także Bug (tylko na zawodach, również minęło ze 2-3 lata jak ostatni raz wybrałem się nad tą rzekę treningowo) uświadomiły mnie, że zupełnie zatraciłem "zmysł" łowcy na rzekach. Chodzi głównie o dobranie konsystencji mieszanki, ilość robaków, a także wybór najlepszej odległości łowienia. 

Oczywiście wszystko może się zmienić, ale wstępny plan jest taki:
1/ 8 kwiecień GP Okręgu w Kraśniku
2/ 9 kwiecień GP Okręgu w Kraśniku
3/ 29 kwiecień Spławikowe Mistrzostwa Koła Haczyk Bychawa
4/ 19 maj Gruntowe (feederowe) Mistrzostwa Okręgu Z.Zemborzycki
5/ 20 maj Gruntowe (feederowe) Mistrzostwa Okręgu Z.Zemborzycki
6/ 23 czerwca Robinson Cup Dratów
7/ 15 lipiec Puchar Haczyka Z.Zemborzycki (pomoc w organizacji)
8/ 28 lipiec Gruntowe (feederowe) Mistrzostwa Koła Haczyk Dratów
9/ 25 sierpień GP Okręgu Wisła
10/ 26 sierpień GP Okręgu Wisła

do tego dojdą jeszcze 3 daty Polskiej Ligi Wędkarstwa Spławikowego województwa Lubelskiego, których jeszcze nie znam i (o ile data będzie przystępna) zawody odległościowe TakaRyba Match Cup. Podczas corocznego urlopu (również z wędkami) planuję tym razem nacisk położyć na łowienie w Bugu, bo jak już wspominałem, łowienie na rzekach ostatnio zaniedbałem.

Pod koniec marca powinno mi się udać wyskoczyć RAZ na ryby, po to aby przypomnieć sobie jak wygląda łowienie, w końcu sezon zaczyna się dość wcześnie ;-) Dużym błędem byłby start w zawodach od razu po przerwie zimowej - z doświadczenia wiem, że te prawie 2godziny na przygotowanie byłby dla mnie stanowczo za krótkie ;-) Patrząc na kalendarz to... zapowiada się ciekawie ;-) Spora różnorodność. Będzie ciekawie!

niedziela, 24 grudnia 2017

Podsumowanie roku


Może nietypowy dzień na wpis, ale... trzeba wykorzystywać każdą wolną chwilę ;-)

Pora na podsumowanie roku 2017, zacznijmy od rozliczenia się z postanowień. Dużo ich nie było, bo tylko dwa, ale za to dwa totalnie niewykonane ;-)

Miały być 3 starty w mistrzowskich zawodach Koła PZW Lublin Haczyk, a było... ZERO. Przez ostatnie lata coraz rzadziej bywam na tych niby najważniejszych zawodach. Pora to w końcu zmienić. Niedawno robiłem klasyfikacje medalową w latach 2010-2017 i widnieje tam już prawie 50 nazwisk. No i mnie oczywiście nie ma! Jestem w szoku ;-) Ale jeśli się prawie nie startuje ;-)

Drugim postanowieniem było więcej startów, mniej organizowania (pomocy) przy samych zawodach. Jak zawsze w moim przypadku, łączenie startu w zawodach z jakimś moim wkładem organizacyjnym nie wychodzi. Nie po raz pierwszy. I tutaj już zamierzam być twardy, odbyłem już kilka rozmów, całkowicie się odcinam od organizacji większych zawodów w 2018. Może też dlatego, że jako jeden z nielicznych widzę sporo minusów, w tym niby świetnie udanym roku jeśli chodzi o połączone, duże, w końcu wspólne Grand Prix Okręgu. Skoro o minusach nikt nie chce słuchać, bądź ich nie chce widzieć... to chyba najwyższa pora podziękować i stanąć do tych zawodów jedynie w roli zawodnika. To taki mały kamyczek do również swojego ogródka.

Jeśli już chodzi o same zawody. Podobno sukcesy mogą uśpić, a porażki uczą (jeśli wyciąga się z nich poprawne wnioski). Tak więc, albo nabrałem już sporej wiedzy, albo wyciągam nieodpowiednie wnioski ;-)  Tak można w dużym skrócie podsumować moje wyniki (a raczej ich brak hehe).

Jak zawsze z podsumowaniem muszą być też jakieś plany ;-) Sezon 2018 zapowiada się ciekawie i... zróżnicowanie! Oby tylko znalazł się czas. Na pewno chciałbym wziąć udział w jak największej ilości tur GPO, ciekawie zapowiada się również sezon PLWS, gdzie na dzień dzisiejszych jest już zgłoszonych 15 drużyn 2-osobowych. Do tego Mistrzostwa Koła w spławiku i feederze, po kilku latach przerwy do Lublina wracają także zawody komercyjne - może uda się w nich wystartować? Moje pierwsze zwycięstwo sektorowe było właśnie podczas zawodów Maver Cup chyba w 2012 roku. Oczywiście, nie chodzi o sam udział, wygrać się wszystkiego nie da, ale wystarczy, abym był zadowolony z każdego pojedynczego startu.

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2018 !

poniedziałek, 23 października 2017

Flagman Armadale Carbon Match - spławik idealny?


W poprzednim wpisie obiecałem Wam pokazać mój nowy spławik odległościowy, który chyba zostanie moim nr1. Przeglądając blog mogliście zauważyć, że trochę tych spławików się przewinęło, każdy miał swoje wady i zalety, przy obecnym modelu jestem na etapie szukania... wad ;-)

Ukraińska firma Flagman, mało jeszcze dostępna w Polsce, wypuściła spławik chyba idealny o nazwie Armadale Carbon Match. Po raz pierwszy widziałem ten spławik u kolegi na zawodach PLWS - od razu rzucił mi się w oczy, a jak usłyszałem o jego cenie (mniej niż 30zł za sztukę) od razu musiałem go mieć. Podobne odpowiedniki tego spławika kosztują 50-60zł.

Zacznijmy od antenki sygnalizacyjnej. Wraz ze spławikiem dodawana jest tylko 1 antenka (pierwsza po lewej na zdjęciu) i od razu radzę ją przerobić ;-) Antenka wykonana jest z balsy, wklejona w cienki, węglowy pręcik. Aby przerobić antenkę na niemal idealną potrzebujemy pręciki np. ze spławików Mochkov oraz plastikowych, pustych w środku anten np. Cralusso.
Efekt końcowy - anteny w kolorze żółtym i czarnym. Co nam daje taka przeróbka? Możliwość zastosowania mniejszej śruciny sygnalizacyjnej przy równocześnie bardzo widocznej sygnalizacji brania. Sama antenka mocno trzyma się w adapterze i raczej nie ma szans, aby nam wyleciała podczas łowienia.


Bardzo fajną rzeczą jest fakt, że antena spławika, wykonana z węgla jest... wkładana w korpus. Co nam to daje? Pewne możliwości regulacji spławika, może nie tak jak w spławikach Cralusso, ale zawsze coś.   Spławiki wyważamy tak, aby wszystkie śruciny były w toni . Jeśli podczas łowienia dojdzie do tego, że jedną bądź kilka śrucin będziemy musieli położyć na dnie, to równocześnie identyczne śruciny wrzucamy do korpusu. Tym samym ciągle zachowujemy idealne wyważenie spławika z tyle samo wystającą antenką ponad wodę.

Kolejny plus spławika - ciężkie talerzyki. Duża możliwość kombinowania z odkładaniem ciężkich talerzyków jest u mnie pierwszą sprawą, na którą patrzę w spławiku odległościowym. Cienki miedziany ma wagę 0,9gr natomiast ten grubszy 3,8gr! Odkładając tylko jeden grubszy talerzyk uzyskuję spławik, który idealnie pasuje do "mojego" łowienia i budowy zestawu, jaki preferuję. Sam korpus wykonany jest z balsy, malowanie jak na razie bez zarzutu.



Pora na sam zestaw. Żyłka główna 0,14 jest wystarczająca, po kilku latach powróciłem do Trabucco S-Force Match Sinking, wcześniej miałem żyłki Maver i Dragon. Na niej wiąże 2 stopery z żyłki o 0,02mm grubszej. Stopery wiążę w sposób przedstawiony na TYM filmie.

Następnie idzie koralik (ważne, aby nie miał ostrych krawędzi) oraz łącznik - ja używam drogiego, ale dobrego łącznika Sensas Anglasie Luxe - zdejmuję węglowy pręcik i mam gotowy super łącznik do łowienia przelotowego.
Następnie mały krętlik do którego przywiązuję około metrowy odcinek żyłki o średnicy 0,20mm. Po co? Ten odcinek żyłki jest najbardziej narażony na zaplątania - im grubszy tym sztywniejszy, w dodatku na nim znajduje się całe obciążenie, a czasami jest potrzeba jeżdżenia ołowiem w górę i dół. To nie może być cienka żyłka. Odnośnie samego obciążenia - jako główne obciążenie stosuję 3 śruciny o wadze 0,69gr (AAA) każda. Do sygnalizacji brania używam również 3 śrucin, jednak o wadze 0,177 (nr4). Zestaw pod ten spławik Flagman 16gr dodatkowo wyważam 2 śrucinami 0,271gr (nr2), które umieszczam od razu pod śruciny obciążenia głównego.
Całość kończy mały krętlik, do którego mocuję przypon, przeważnie o długości 25cm.
Standardowo zaczynam od następującego ustawienia śrucin - obciążenie główne + dociążające od razu przy krętliku od strony wędki (w sumie 5 śrucin), jedna śrucina nr4 przy krętliku od strony przyponu i 5-7cm wyżej dwie śruciny nr4. Śrucina przy krętliku spoczywa na dnie, powyższe dwie muszą być nad dnem. Jeśli i je położymy na dno - konieczne jest wsadzenie 2 śrucin nr4 do korpusu spławika. Co gry potrzebujemy mniej czułej sygnalizacji? Zsuwamy do siebie 3 śruciny nr4 i stosujemy oryginalną antenkę sygnalizującą.

Jak spławik spisał się w praktyce? Leciał daleko i prosto jak strzała. Bardzo szybko się ustawiał (oczywiście zależy to od głębokości łowienia). I teraz to co ważne - spławik jest bardzo czuły. Jedna śrucina nr4 pozwala na widoczną obserwację brania zarówno zanurzanego jak i wynoszonego - wszystko dzięki węglowej antenie oraz antence sygnalizacyjnej na cienkim, węglowym pręciku. Nie widzimy kilkumilimetrowego ruchu w górę lub w dół - antenka albo się chowa, albo cały pręcik wyskakuje do góry. Pamiętać trzeba o jednym - dzięki sporej ilości węgla spławik, po umieszczeniu w miejscu łowienia, musimy odpowiednio ustawić powolnym ruchem korbki - powoli przytapiając go aby wystawało tyle antenki ile chcemy. Przy tak czułym spławiku spokojnie może wystawać cały kolorowy plastik.

Miałem nadzieję po raz kolejny przetestować spławik w boju podczas wczorajszych zawodów odległociowych "TakaRyba Match Cup" na Z.Zemborzyckim, niestety... nie mogłem na nich być i pozostaje mi kilka miesięcy zimowej przerwy zanim znowu po niego sięgnę, aby ostatecznie przekonać się do spławika i wtedy ten znak zapytania w tytule nie będzie już potrzebny ;-)