wtorek, 20 września 2016

Taka Ryba Match Cup II


Po raz drugi z rzędu spławikowy sezon zawodniczy będą kończyć zawody "Taka Ryba Match Cup". Zawody sponsorowane i organizowane przez sklep wędkarski Taka Ryba zgromadzi tych, którzy nie boją się odległościówek, waglerów i nęcenia procą. Metoda odległościowa - bo tylko taką metodą będzie można łowić podczas tych zawodów - jest uważana za dość wymagającą, a bez wielu godzin treningów nie ma możliwości się ją sprawnie posługiwać. W niedzielę, 2 października na Zalewie Zemborzyckim odbędzie się "pojedynek na waglery" lubelskich spławikowców. Kto zwycięży? Podejrzałem listę startową i... dojdzie do pojedynku chyba najlepszych "odległościowców" w okręgu. Kto będzie królem? Tytułu broni Piotrek Odzioba, który rok temu "zamiótł" konkurencje łowiąc 4kg. Ja poprzednich zawodów nie wspominam za dobrze, tym razem na pewno będzie lepiej i już odliczam dni do "wielkiego rewanżu" ;-)

Lubelska Liga Spławikowa - sezon 2016 zakończony


W dniach 10-11 września odbyły się ostatnie w tym sezonie tury Lubelskiej Ligi Spławikowej. Tym samym, jako jeden ze współorganizatorów, chciałbym krótko podsumować pierwszy start ligi.
- rozegrano 9 tur, w tym aż 4 na wodzie płynącej. Do tej pory w zawodach wieloturowych Okręgu PZW Lublin takiej częstotliwości wód płynących nie było.
- wszystkie tury zorganizowały 3 kluby wędkarskie (w kolejności organizowania zawodów): Sensas Lublin, SARS Haczyk, Stynka Lerby Team.
- do Ligi zgłosiło się 9 drużyn, niestety do końca dotrwało jedynie 5.
- udział w zawodach wzięło 14 zawodników, którzy rywalizowali w sektorze kadet/junior/U23/kobieta.
- w punktacji rocznej sklasyfikowano 54 zawodników - seniorów
- wszelkie finanse (KP czy faktury) z organizacji zawodów zostały przedstawione kapitanom drużyn oraz rozliczone w Okręgu PZW Lublin. Transparentność finansów to jest coś, czego do tej pory nie było.
- Wszelkie sprawy organizacyjne w przygotowaniu zawodów jak i ich przeprowadzenia odbyły się bez jakiejkolwiek pomocy ze strony Zarządu Okręgu PZW Lublin.
- są już plany na sezon 2017, w którym naprawimy wszelkie niedociągnięcia przez co zawody będą jeszcze lepsze i atrakcyjniejsze dla uczestników. Plany zostaną przedstawione uczestnikom uroczystego zakończenia, które planowane jest na jesień. Wtedy też zostaną rozdane dyplomy, puchary oraz nagrody dla najlepszych, jak i rozlosowane będą nagrody niespodzianki wśród uczestników zawodów.

Szykujcie się na następny sezon ;-)

A tu możecie przeczytać relację z 4 ostatnich tur oraz zobaczyć wyniki:


niedziela, 28 sierpnia 2016

Urlopowe łowienie

Dzień 1,2 i 4...

Urlop w tym roku (pewnie jak zawsze) zleciał w ekspresowym tempie... Udało mi się wyskoczyć 4 razy na rybki, co dokładnie na dzień dzisiejszy stanowi 40% mojego tegorocznego łowienia !!! Owszem, nałowiłem się rybek, ale... no właśnie, rybek...

 
Dzień 1
 Pierwszy dzień to spokojne "rozeznanie". Zanęta 1kg Grand Bream SARS. Do tego 2 kg ziemi torfowej oraz 2 kg argille z Vimby. Dodałem połowę gazety dżoka, odrobinę pinki, odrobinę kukurydzy i wybrałem miejsce, gdzie głębokość dochodziła do 4 metrów. Łowiłem sliderem 14gr firmy Cralusso ze zmodyfikowaną antenką (przecięta rurka wzdłuż i maksymalnie skrócony pręcik węglowy). Po 15 minutach od nęcenia pojawiły się pierwsze rybki, były to małe krąpiki i leszczyki.





Dzień 2
Żadna z ryb nie przekraczała długości dłoni... niestety. Dużo brań następowało jeszcze zanim spławik się ustawił, także ważne jest aby wiedzieć, po ilu sekundach spławik powinien się prawidłowo ustawić. Każde inne ustawienie się spławika w innym czasie powinno być zacięte. Drugiego dnia wybrałem drugą stronę jeziora, tu jest nieco płycej (jakieś 1,8metra) i przeważnie łowiłem tu trochę większe ryby. Niestety tym razem ponownie się zawiodłem. 



Dzień 2
Zmieniłem spławik na 10 gramowy Cralusso Black Eagle, zamontowany przelotowo z 1 gramową kulką i kilkoma śrucinami nr6 na żyłce. Po kolejnym zacięciu spławik... zaczyna dryfować. Drugi raz mi się to zdarza, lecz teraz już znam przyczynę. Łącznik Jaxon (nr katalogowy JAX-AC-3625) przy zacięciu musi przecinać żyłkę, nie ma innej możliwości.






Dzień 2
Zakładam ponownie slidera 14gr. Tego dnia próbowałem wygrubić krąpio-leszczyki i dlatego też zrezygnowałem z dżokersa, dałem 1kg grubej zanęty Gut-Mix GMS Super Bremes. Na sicie zostaje dużo grubych dodatków, oczywiście wszystko idzie do kotła. Dodatkowo cała puszka kukurydzy, a po 10 rybie planuję donęcać kulkami z krojonymi czerwonymi. Ziemie takie same jak poprzednio. Wszystko na nic, jak już wcześniej wspomniałem, wielkość ryb zupełnie się nie zwiększyła. Łowiąc ponad 50 sztuk żadna nie przekracza długości dłoni... 


Dzień 3
Po kilkudniowym odpoczynku od ryb podejście numer 3 zaplanowałem na innym jeziorku. Małe, zarośnięte, właściwie tylko 2 stanowiska do łowienia z brzegu i płotki zamiast krąpików ;-) Mieszanka glin identyczna, jednak do kotła znów ląduje pół gazety joka i odrobina pinki z kasterami.





Dzień 3
Zanęta to tym razem 1kg Grand Roach SARS oraz 0,5kg Etang Noir SARS ze sporym dodatkiem prażonych konopii. Brania zaczynają się już po kilku minutach. Zmieniam położenie haczyka raz wyżej, raz niżej, w poszukiwaniu większych płotek, które tu były (są?). Tak samo kombinacje na samym haczyku, niestety nawet na 2 kastery i dużego robaka barwionego na czerwono biorą małe płotki...




Dzień 3

Płoteczki właściwie. W tym miejscu jest głęboko, na około 30 metrze jest niemal 4 metry głębokości. Łowienie bliżej (i trochę płycej) uniemożliwia kończący się, gęsty dywan podwodnej roślinności. Każdą, nawet małą rybę należało od razu jak najszybciej oderwać od dna, gdyż przy niechlujnym holu nawet taka mała płoteczka potrafiła spaść z haka wplątując się w miękke (na szczęście), roślinne zaczepy. 



Dzień 3
Po 40 wyholowanej płotce mam dość, niemal 3 godziny łowienia. Poddaję się, ale wrócę tu późniejszą porą, mam nadzieję, że te większe płocie pojawią  się jesienią... jeśli jeszcze tam pływają.





 
Dzień 4
Znów po kilku dniach przerwy postanawiam dać sobie (chyba raczej rybom) ostatnią szansę. Wracam na jezioro Glinki, po raz trzeci zmieniając miejsce. Tym razem płytsza zatoczka. Myślę, że głębokość wahała się od 1,5 do 2 metrów, z akcentem na 1,5m ;-)
Tym razem postanowiłem "odkurzyć z kurzu" feeder. 1 kg zanęty Grand Roach i do tego jasna glina argille. Puszka kukurydzy, sporo pinki, w pudełku czerwone robaki gotowe do pocięcia. Zanęcenie łowiska i nic... Przez niemal 20 min cisza. Dobrze? Za chwilę pierwsze branie... Okonek.


Dzień 4
Po kilkunastu minutach wiem, że muszę wykluczyć czerwonego robaka zarówno z dodawania do koszyczka jak i zakładania na haczyk - pojawiło się sporo małych okoni i szkoda się z nimi  męczyć. Na kukurydzę na haku nie ma nic. Nuda. Feeder to jednak nie moje łowienie. A jeszcze z 7-8 lat temu łowiłem tylko tak i dawało mi to sporą frajdę ;-) Tylko wtedy łowiłem leszcze z przedziału 30-50cm, a teraz o takich mogłem pomarzyć ;-)))) Po założeniu pinek na haczyk zaczął się koncert krąpików i leszczyków. Na koniec spora, jeziorowa ukleja. Pora kończyć urlop. A co z wędkowaniem? Po cichu mam nadzieję, że jeszcze ze 2-3 razy uda się coś połowić ;-)

VII Puchar Haczyka - relacja z zawodów


Serdecznie zapraszam do relacji z VII Pucharu Haczyka - zawodów, które organizuje Koło PZW Lublin Haczyk co roku na Zalewie Zemborzyckim. Równocześnie dziękuję w imieniu swoim jak i Zarządu Koła sponsorom, którzy zdecydowali się wesprzeć naszą imprezę.


sobota, 23 lipca 2016

Nadchodzą duże zawody feederowe


Duże zawody feederowe w końcu w Lublinie!
Dawno nie było nowego wpisu, ale jeśli blog ma być o wędkarstwie a wyjazdów na ryby nie ma, to o czym pisać? :-)

W tym roku powstał regulamin zawodów feederowych wg PZW. Tutaj możecie go przeczytać (od strony 46):
http://www.pzw.org.pl/pliki/prezentacje/4/wiadomosci/29812/pliki/zasady_organizacji_sw_czesc_3_2016.pdf

W związku z tym, niektóre okręgi postanowiły rozegrać w 2016 roku Feederowe Mistrzostwa Okręgu, a pierwsze Mistrzostwa Polski mają być w roku 2017. A co u nas? Były duże zapowiedzi na początku roku, a teraz jest cisza. Zostały właściwie 2 miesiące dobre na tego typu zawody, wątpię aby nasz lubelski Okręgowy Kapitanat Sportowy nagle się obudził i zrobił Feederowe MO w 2016.
Nie ma co patrzeć na Okręg i robić swoje (pewna osoba ciągle mi to powtarza...). W roku 2017 rusza duży cykl zawodów feederowych w całej Polsce. Pomysłodawcą i głównym sponsorem imprezy jest firma SARS, a w związku z tym, że jest to firma która wspiera klub do którego należę, sprawa było prostsza i... w 2017 jedna tura tych dużych (miejmy nadzieję) zawodów odbędzie się na wodzie Lubelszczyzny. Szykujecie się? Będzie się działo ;-) Poniżej link do bardzo wstępnego planu zawodów Sars-Yuki Feeder Cup 2017:
http://sars.pl/aktualnosci/sars-yuki-feeder-cup-2017.html

A już 7 sierpnia odbędzie się VII edycja "Pucharu Haczyka", zawodów które organizuje Koło PZW Lublin Haczyk (czyli koło w którym działam). W tych zawodach tradycyjnie oprócz technik spławikowych dozwolone jest łowienie właśnie feederem. Co roku mamy kilku przedstawicieli tej metody, może w końcu ktoś z nich wygra sektor? Tego jeszcze nie było, kiedyś przyjdzie pora...

Ostatnia niedziela lipca to także ostatnia, trzecia tura Polskiej Ligi Wędkarstwa Spławikowego w województwie lubelskim. Jeśli chodzi o klasyfikację drużynową, to moja drużyna na 99% opuszcza główny cykl i swojego szczęścia będziemy musieli szukać w Eliminacjach na początku sezonu 2017. Niestety. Chyba, że mnie przetransferują ;-) Ale mało jest pożytku z zawodnika, który właściwie nie wędkuje, także zmiana drużyny raczej mało prawdopodobna ;-))))))
Zawody odbędą się na wodzie Okręgu PZW Zamość, a chodzi o Krynice. Rok temu również tam odbyły się zawody, niestety nie poszło mi za dobrze, przygotowałem tam taktykę va banque i... poległem ;-) Czyli ochota na zamazanie złych wspomnień z tą piękną wodą jest, zresztą mam kilka takich miejsc ;-))))))) Mój serdeczny kolega już działa na treningach, jakiś plan jest no i zobaczymy jak wyjdzie ;-) Tradycyjnie nastawiam się na dobry wynik, może w przeciwieństwie do ostatniego czasu rzeczywiście tak będzie ;-) Oby tylko nie padało, jeśli jeżdżę na ryby raz na 1,5 miesiąca to wolałbym suche graty ;-)