środa, 1 sierpnia 2018

Feederowa lekcja podczas 1 tury Feeder Grand Prix Okręgu


W ostatnią niedzielę wystartowałem w 1 turze Feeder Grand Prix Okręgu PZW Lublin, był to debiut tego typu zawodów. Wystartowało aż 66 zawodników, o 26 więcej niż podczas tegorocznych Gruntowych Mistrzostw Okręgu.
Kiedyś, kiedyś, łowiłem często, a właściwie wyłącznie na feedera - bo kto nas nie łowił? Ogólnie feeder raczej mnie troszkę... nudzi ;-) No ale zawody, to zupełnie coś innego ;-) Tydzień temu udało się nawet troszkę potrenować, o czym pisałem TUTAJ. Niestety, jak się później okazało, efekt treningu nie za bardzo przełożył się na wynik w zawodach.

Do zawodów przygotowałem paczkę zanęty Piscari Rzeka Optimum oraz Płoć Optimum, co dało po namoczeniu 5 litrów mieszanki. Do tego mieszanka glin: wiążąca 3kg, argilla 2kg i ziemia prawie 2kg. Do zanęty dodaję 2,5L mieszanki glin - to będzie moja podstawowa mieszanka. Do limitu 12 litrów zostawiam sobie pozostałą część pomieszanych glin - tak w razie co ;-)
Jeśli chodzi o robactwo to miałem przyszykowane 0,75L jokersa, 0,1L kastera, 0,1L ochotki hakowej i odrobinę pinki i białego - głównie z myślą o zakładaniu na hak. Do dwóch kuwet wsypałem sobie po 2 litry każdej z mieszanek, do tej zanętowej dodałem odrobinę kastera, do gliny zaś jockersa i odrobinę grubej ochotki. Plan był taki, aby donęcać wyłącznie zanętą bądź robakiem w glinie - w zależności od tego co będą wolały rybki. Ale rybek nie było ;-)

Moje umiejętności pozwalały na łowienie maksymalnie na 25 metrze. Tam mogłem posyłać koszyczek pewnie i celnie. Niestety, tego dnia ryb trzeba było szukać dalej. Gdy już w końcu "przygotowałem" swoją głowę i ręce do dalszych rzutów pojawił się problem - dokładność. Odległość była już ok, ale żeby jeszcze pocelować w to samo miejsce... Nie jest łatwo przestawić się z "czucia" zarzucania odległościówką na wyrzut (daleki) feederowy. Chociaż sprzęt był gotowy (feedery o ciężarze wyrzutu do 120gr, żyłka główna 0,18), to braki w umiejętnościach dalekiego łowienia były widoczne. Błędem również było częste podawanie zanęty koszykiem, należało chyba jednak dłużej odczekiwać na ewentualne branie. Chociaż kilka razy też próbowałem odczekać z 5min, ale może było to za krótko?
Ostatecznie złowiłem 1 rybkę za całe 10 punktów ;-) Pozwoliła mi ona wyprzedzić jedynie zawodników zerowych, ale ostatecznie zakończyłem zawody daleko, pod sam koniec klasyfikacji indywidualnej. A myślałem, że feeder to taki prosty sport ;-) A tu nie ma tak łatwo, po wynikach można było zobaczyć, że "fachowcy" poradzili sobie znakomicie, łowili ryby daleko od brzegu i zajęli czołowe lokaty.

W linku poniżej przeczytacie relację z zawodów oraz zobaczcie pełne wyniki:
http://wedkarstwo-lublin.pl/1-tura-fgpo-z-zemborzycki/

A już w najbliższą niedzielę Gruntowe Mistrzostwa Koła - znakomita okazja by się odkuć, ale... niestety, nie będzie mi to dane. Wielkimi krokami zbliża się 2 tura PLWS i te kilka dni do zawodów zamierzam poświęcić na co najmniej 2 treningi nad rzeką Bug, aby dobrze przygotować się do zawodów (możliwie dobrze). Także możecie liczyć na mini-relacje z treningów, które ukażą się za kilka dni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz